Kronika
100 lat po - śladami walk o Śląsk Cieszyński

30.03.2019 - 31.03.2019

Śmiem twierdzić, że przeciętny mieszkaniec Ziemi Cieszyńskiej miałby sporo trudności, aby odpowiedzieć na pytania np. dlaczego są dwa Cieszyny, albo czemu po drugiej stronie granicy funkcjonują w przestrzeni publicznej dwujęzyczne napisy. Dla większości Polaków termin Zaolzie kojarzy się z akcją jego odebrania Czechom w 1938r., za co zresztą już dwukrotnie swego czasu przepraszali prezydenci Kwaśniewski i śp. Kaczyński. Tymczasem, ta historia miała swoją genezę sięgającą daleko wstecz do lat 1918-1920. A wydarzenia, które kulminowały ustanowieniem granicy państwowej przecinającej dotychczas jednolity Śląsk Cieszyński, przez długie lata były skazane na zapomnienie i stanowiły temat, o którym lepiej było nie mówić.

Obecnie na fali rocznicowych obchodów, nasz klub postanowił o tym opowiedzieć przygotowując wydarzenie jakiego dotychczas jeszcze nie organizowaliśmy. Hasło rzucił najpierw M. Buława, a „Rechtór” - Z. Pawlik je twórczo rozwinął. Finalnie całość podzieliliśmy na trzy etapy: wprowadzająca prelekcja historyczna oraz dwie rowerowe wycieczki jedna po Zaolziu, a druga do Skoczowa.

Do współorganizacji zaprosiliśmy klub „Przerzutka” z Zebrzydowic oraz przyjaciół z PTTS-u w Czechach. Starostwo Powiatowe zapewniło wsparcie finansowe, a Starosta Cieszyński, Burmistrz Skoczowa i Wójt Zebrzydowic objęli patronat honorowy. Wójt dodatkowo ufundował puchary dla Juniora i Seniora rajdu, a skoczowski magistrat przekazał drobne pamiątki i ufundował rajdową odznakę. Wydarzenie to wsparł również Dyrektor Muzeum Śląska Cieszyńskiego przekazując bezpłatne zaproszenia-wejściówki dla wszystkich uczestników.

Realizację rozpoczęto już 15 marca, gdy w sali SM Cieszynianka wystąpiłem z prezentacją historyczną pod tytułem „Jak Śląsk Cieszyński (nie) wrócił do Macierzy”. Wśród ok. 60 uczestników, w większości „Ondraszków”, byli też i Beskidziocy oraz zainteresowani tematem mieszkańcy miasta. Z komentarzy umieszczonych na portalu ox.pl pod opublikowanym fotoreportażem wynikało, że temat nadal wzbudza spore emocje.

Dwa tygodnie później, w sobotę 30 marca, przy przepięknej wiosennej pogodzie w miejscu startu w Zebrzydowicach zebrał się spory peleton rowerzystów. Byli to członkowie Ondraszka, miejscowej „Przerzutki”, kolarze z jastrzębskiego „Więrcipięty”, Beskidziocy no i wiele innych sympatyków roweru. Według listy startowej było nas łącznie 61. Wszyscy otrzymali naklejki z rajdowym logo i odznakę do wpięcia. Po oficjalnym powitaniu (w imieniu gminy wystąpił H. Franek z „Przerzutki”) udaliśmy się na przykościelny cmentarz, aby zapalić znicz na mogile nieznanych żołnierzy polskich, którzy zginęli 26.01.1919r. broniąc tutejszego dworca kolejowego przed czeską agresją. Opierając się na opublikowanych wspomnieniach naświetliłem okoliczności śmierci w nieodległych Kończycach kpt. C. Hallera - najbardziej rozpoznawalnej ofiary tej wojny, a także ówczesną sytuację bojową.

Następnie podzieleni na trzy grupy i prowadzeni przez Beskidzioków dojechaliśmy do granicy państwowej w Marklowicach Dolnych i dalej przez Piotrowice i Dąbrowę dotarliśmy do Orłowej. Naszym celem była nekropolia czeskich legionistów poległych w tej ”sedmidennej valce”. Zapaliliśmy znicz pamięci, po czym przybliżyłem historię powstania tutejszej nekropolii, a także zapomnianego oficera polskiego, który wówczas na tym cmentarzu został również pochowany. Wtedy obraliśmy kierunek na Stonawę, gdzie dotarliśmy przez Górną i Dolną Suchą. Na miejscowym cmentarzu już nas oczekiwała pani Stefania Piszczyk, miejscowa emerytowana nauczycielka, a jednocześnie społeczny opiekun zbiorowego grobu ofiar. Z jej narracji wynikało, że okazały granitowy grób 20 ofiar bitwy pod Stonawą, jest już trzecim z kolei i powstał zupełnie niedawno, bo w styczniu 2019 roku. Poprzedni monument ufundował dawny mieszkaniec Stonawy dr. Pyszko, który zastąpił z kolei skromną mogiłę ziemną wykonaną ze składek mieszkańców. Historię bitwy stoczonej tutaj 26.01.1919 r. prelegentka zilustrowała przyniesionymi archiwalnymi zdjęciami oraz kroniką. Wspomniała też o inicjatywie ówczesnego proboszcza ks. Krzystka, dzięki któremu wszyscy tutaj polegli żołnierze 12 pułku piechoty ziemi wadowickiej są znani z imienia i nazwiska, które zostały wypisane na tablicy pamiątkowej. Zapaleniem znicza i chwilą zadumy uczciliśmy pamięć poległych.

W przerwie chętni do zmierzenia się z konkursem „Co wiesz o wydarzeniach z lat 1918-1920 na Śląsku Cieszyńskim” pobrali zestawy pytań opracowane przez kol. H. Szotek historyka, a jednocześnie honorowego członka naszego klubu.

Dalsza trasa zawiodła nas do sąsiednich Olbrachcic, gdzie pod tablicą upamiętniającą dwóch poległych żołnierzy Wojska Polskiego zapaliliśmy znicz pamięci. Ten etap rajdu zakończyliśmy późnym popołudniem pod zamkiem w Cieszynie. Przejechaliśmy ogółem 65 km, a więc zupełnie nieźle jak na pierwszą wyprawę nierozpoczętego jeszcze 53. sezonu.

Nazajutrz spotkaliśmy się w tym samym miejscu aby temat kontynuować. Zamówioną pogodę również dostarczono na czas, bo było ciepło i przyjemnie. Tym razem zebrało się 45 osób, przy czym część kolarzy wybrała się tylko na ten etap. Na wstępie omówiłem historię poprzedzającą wybuch konfliktu, która wydarzyła się na zamku w

dniu 23.01.1919, jak również chaotyczną ewakuację Wojska Polskiego z Cieszyna, co skutkowało zajęciem Cieszyna przez czeskie oddziały w dniu 27.01.1919r. Osobnym wątkiem była historia budowy okazałego pomnika Cieszyńskiej Nike. Zapaliliśmy u jego stóp znicz pamięci i podzieleni na dwa zespoły ruszyliśmy w drogę. Przez Puńców, Dzięgielów i Bażanowice dojechaliśmy do Goleszowa. Tutaj na cmentarzu przy kościele katolickim zapaliliśmy znicz na mogile trzech czeskich legionistów poległych 30.01.1919r. w pobliskim Godziszowie.

Następnie ruszyliśmy w kierunku Skoczowa wzdłuż ówczesnej linii frontu zbliżającej się bitwy. Pola wokół Godziszowa i Kisielowa wiele się od tego czasu nie zmieniły, więc mieliśmy wyobrażenie jak tutaj musiało wyglądać sto lat temu kiedy grzmiały armaty, wybuchały szrapnele i ginęli ludzie.

I nagle stało się coś, co w ogóle nie powinno się wydarzyć. Zjeżdżając z godziszowskiej górki trafiliśmy na stadko saren, które akurat przeskakiwały przez drogę. Część zdążyła, część zawróciła ale jedna trafiła akurat na Włodka Nowaka, który wykopyrtnął się wraz z rowerem i upadł na asfalt* Wyglądało to na tyle groźnie, że wezwano pogotowie, które zabrało go do cieszyńskiego szpitala. Rower powędrował do najbliższej chałupy, a cały nasz peleton szeroko komentując to wydarzenie ruszył do Skoczowa.

Na miejscowym cmentarzu oczekiwała już kol. H. Szotek. - z wykształcenia historyk, z zamiłowania Skoczowianka uhonorowana tytułem Zasłużonej dla Miasta Skoczowa. Jako niegdysiejszy kustosz tutejszego muzeum posiada przebogatą wiedzę na temat bitwy, toczącej się na polach między Strumieniem a Nierodzimiem w dniach 28-30.01.1919r. którą nazwano Bitwą pod Skoczowem. Została umieszczona w panteonie najważniejszych bitew na tablicy przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Słuchając interesującego i kontrowersyjnego wykładu zapaliliśmy znicze pamięci na wojskowych kwaterach usytuowanych w obu częściach wyznaniowych cmentarza.

Na zakończenie wycieczki zobaczyliśmy jeszcze kilka miejsc w samym mieście, a to farę ewangelicką i szkołę podstawową, gdzie w styczniu 2019 wmurowano pamiątkowe tablice, mural na całej ścianie kamienicy przy wjeździe na rynek oraz nieodległy pomnik „Naszym legionistom”. Pomnik ten, jednoznaczny w swojej wymowie jest wierną kopią pierwowzoru, odsłoniętego w tym miejscu w 1924r. i zniszczonego przez Niemców w 1939r. U jego stóp zapłonął też ostatni już znicz pamięci z logo naszego rajdu.

Aby podsumować całość udaliśmy się do pięknej sali w restauracji „Nowa Maja”, gdzie już nas oczekiwał wiceburmistrz miasta Skoczowa pan A. Bubnicki wraz z małżonką. Przedstawiciel władz miasta serdecznie nas powitał, pogratulował inicjatywy oraz podzielił się wspomnieniami z niedawnych rocznicowych uroczystości tutaj obchodzonych. kolega H. Szotek wysoko oceniła wiedzę uczestników konkursu i wytypowała dziesięć najwyżej ocenionych, których autorzy odebrali nagrody rzeczowe. Byli to:

  • Aleksander Sorkowicz - 37 pkt
  • Mariusz Bubik - 36 pkt
  • Mieczysławw Buława - 35 pkt.
  • Beniamin Sorkowicz - 35 pkt
  • Jadwiga i Jarosław Rezmer - 35 pkt
  • Mirosław Wenglorz - 34 pkt
  • Andrzej Nowak Ziołowy - 33 pkt
  • Ryszard Pawliczek - 33 pkt
  • Małorzata i Kazimierz Holiszowie - 32 pkt
  • Alicja Wlach - 30 pkt

Puchary ufundowane przez Wójta Zebrzydowic trafiły do rajdowego Seniora Stanisława Martinka (rocznik 1940) i Juniora Adama Kolondry (rocznik 2007). Finalnie naszą wyprawę zakończyliśmy wspólnym sponsorowanym posiłkiem.

Na gorąco zbierane komentarze uczestników pozwalają mieć pewność, że zainteresowani mogli się dużo dowiedzieć na ten dotychczas drażliwy i pełny niedomówień temat, który czy tego chcemy czy nie dotyczy wszystkich mieszkańców Śląska Cieszyńskiego, a zwłaszcza tych, którzy mają swoje korzenie po drugiej stronie granicznej Olzy.

Po tej wyprawie już dużo łatwiej będzie odpowiedzieć na zadane na początku tej relacji pytania, jak również walczyć z niewiedzą pozostałych, co było naszym głównym celem. W drugim dniu przejechałem 43 km.

*) w szpitalu po wykonanych badaniach okazało się, że Włodek ma obrażenia wymagające hospitalizacji i rehabilitacji więc na ok. dwa-trzy miesiące musi pożegnać się z rowerowymi wycieczkami. Szok!

Zbyszek Pawlik - "Rechtór"
Galeria